poniedziałek, 29 października 2012

Nieziemski wieczór

To był mroźny wieczór 28-10-2012 roku. Dzień wcześniej padał śnieg, jak na koniec października to trochę dziwna pogoda ale i tak się czasem zdarza...
Po bardzo miłym dniu zasiadłem na kanapie przed telewizorem, nic nie zapowiadało, że za parę minut świat się zmieni nie do poznania...
Coś błysnęło i zapadła cisza...taka przeraźliwa wręcz cisza, niczym z najgorszych horrorów.
Wyjrzałem przez okno i zdziwiło mnie że część miasta jakby zniknęła - tam była zupełna ciemność...
Pomyślałem że może padła jakaś rozdzielnia i zgasły światła, coś jednak nie dawało mi spokoju i co kilka minut wyglądałem przez okno nie mogąc wyjść ze zdumienia - miasto naprawdę znikało.
Czerń absolutna, światła nie zgasły, miasto nie umarło a jednak jakby coś je pożerało...
Po kolejnych kilku minutach nie było widać już latarni która świeci dość intensywnie kilkanaście metrów dalej, bloku który mam na wyciągnięcie ręki...a po kolejnych balkonu sąsiada....
To było coś niezwykłego.
Postanowiłem zrobić kilka zdjęć, ale jak zrobić zdjęcia czemuś czego nie widać?
Jak pokazać czerń tak żeby było wiadomo czym ta czerń jest?
Mimo wszystko poszedłem po aparat, podniosłem żaluzje i nagle się okazało że mój wzrok jest na granicy "życia i śmierci". Miasto pogrążone w otchłani nicości a nad nim błękit nieba, gwiazdy i księżyc w pełni spoglądający w dół jakby nic się nie działo...
Aparat w ręku i materia nie z tego świata - spróbujmy pomyślałem... Ustawiłem aparat i nacisnąłem spust migawki...robienie zdjęć z ręki, bez statywu na czasach sięgających 25-30sekund to był jakiś absurd...podbiłem czułość do granicznych w moim aparacie i czasy spadły do 3-6 sekund...
Zrobiłem kilka ujęć i czekałem z zapartym tchem co będzie dalej.
Nagle jakby nigdy nic "czerń" zaczęła opuszczać miasto odsłaniając "księżycowe miasteczko"...
Widok niezapomniany:)

To co udało mi się uwiecznić przekazuję Wam do podziwiania...





 

niedziela, 21 października 2012

Kocie

Widywałem tego stwora kilka razy dziennie mimo iż nie jest mój...
Pewnego dnia stojąc z aparatem w ręku i czekając na parę młoda podszedł do mnie i niemal prosił o zrobienie portretu;)
Pomyślałem czemu nie i oto jest...


piątek, 12 października 2012

Porankiem

Magiczny wręcz widok dzisiejszego poranka naładował mnie pozytywną energią.
Mimo iż było zimno, mgliście i aż się nie chciało wstawać to co zobaczyłem przeniosło mnie w zupełnie inna rzeczywistość, przywołało wspomnienia widoków jakie roztaczały się z okna na góry ale w centrum miasta...w centrum Polski...